Świadectwo dnia codziennego: Prowadzenie Pana


Sierpień minął nam dość ciekawie, i wierzymy, że wszystko co się wydarzyło, działo się pod prowadzeniem Pana. Bóg poprowadził nas ścieżkami, które uznał, że są dla nas najlepsze i doprowadził do miejsc w których mogliśmy czynić Jego wolę i być światłem.

Błogosławił nam i pomagał w podejmowaniu decyzji - a także sprawił, że mogliśmy w trudnych chwilach na nim położyć swoje zaufanie.

W naszym kolejnym artykule w serii świadectwo dnia codziennego chcielibyśmy wam nie tylko przybliżyć działanie Boga w naszym życiu, owoc Ducha, który dzięki Panu w nas wzrasta, ale przede wszystkim to, że nie zawsze wszystko idzie według naszych planów - ale to Boży plan dzieje się w naszym życiu.

ZŁE POSTRZEGANIE BOGA


W pierwszych dniach sierpnia, gdy Ania wracała do domu, spotkała starszą Panią, którą ewidentnie to Pan postawił na jej drodze. Nie chcemy opisywać okoliczności samego spotkania, bo chcemy by to zostało między nami a Panem, jednak rozmowa z nią miała dla nas ogromne znaczenie i pokazała, jak bardzo ludzie są zwiedzeni przez instytucję jaką jest katolicyzm.

Początkowo ta Pani usłyszała od Ani świadectwo, z czego i w jaki sposób Bóg uwolnił naszą rodzinę od grzechu. Pani Helenka bardzo miło przyjęła te słowa, nawet to, że nie przynależymy do żadnej instytucji czy religii, choć nie do końca potrafiła to zrozumieć i kilku krotnie powracała do tematu próbując "zaszufladkować" nas do jakiejś przynależności. Jednak tu dostała potwierdzenie, że należymy do Chrystusa i to On nas prowadzi jako rodzinę, żyjącą jak pierwsi chrześcijanie w zborze domowym.


[SPRAWDŹ TEŻ: ZBÓR DOMOWY]

Pani Helenka opowiedziała też o swoich problemach, jako starszy już człowiek, zbliżający się do kresu swoich dni, usłyszała inną ewangelię, którą dotąd znała jedynie z kościoła katolickiego.

Przerażającą rzeczą, która wynikała z tej rozmowy był fakt - że pomimo, że ta kobieta od wielu lat przynależała do wspólnoty katolickiej i z tego co mówiła brała w tej wspólnocie czynny udział - dziwnym było dla niej kierowanie swoich modlitw do Chrystusa i pokładanie ufności jedynie na Bogu - wspomniała nawet, że kiedyś była na rekolekcjach na których modlili się tylko do Jezusa i było to ciekawe doświadczenie. Jednak na co dzień przekładała ufność na Marii, "świętych" i kapłanach katolickich.

[SPRAWDŹ TEŻ: "BEZGRZESZNA MARIA"]
Kolejną zadziwiającą rzeczą było jej zdziwienie, że można samodzielnie czytać Pismo Święte. Ania wytłumaczyła jej moc płynącą z prawdy zamieszczonej w Biblii, i wierzymy, że zechce samodzielnie kiedyś po nie sięgnąć.

Dziś modlimy się o panią Helenkę, o jej zdrowie - zarówno to fizyczne, jak i duchowe i o to, by sprawy z którymi musi się borykać na stare lata udało jej się poukładać z naszym Panem i to na Niego przełożyć swoją ufność. Wierzymy, że zarówno świadectwo nawrócenia jak i owoc, który ujrzeć mogła ta kobieta, wpłynie na jej serce i Bóg będzie w tym uwielbiony.

Ta sytuacja pokazała nam, jak ważne jest, by uświadamiać ludzi, że ludzkie nauki którymi przepełnione są instytucje - w tym przypadku katolicyzm - prowadzą na zatracenie i nie ma w nich prawdy.

PROWADZENIE PANA


Następnego dnia musieliśmy wybrać się na zakupy, lecz Ania miała w sercu, by tym razem nie jechać do najbliższego sklepu - a do kompleksu sklepów oddalonego od naszego domu o ok. 4-5 km. Jechaliśmy po konkretną rzecz, liczyliśmy, że tam dostaniemy to bez problemu. Ania weszła do pierwszego sklepu, jednak tam nie znalazła tego czego szukała. W drugim sklepie również nie było tej rzeczy - ale uznała, że jak już i tak weszła do środka to kupi zgrzewkę wody mineralnej. Traf chciał, że kasa samoobsługowa była pusta jednak podczas skanowania produktów - kasa się zacięła. Jednak w spokoju Ducha nie zrobiło to na niej większego wrażenia, i choć kiedyś taka sytuacja doprowadzała by do złości czy irytacji teraz cierpliwie czekała na podejście obsługi. Trwało to kilka minut, jednak, gdy wyszła już ze sklepu - w tym momencie zza rogu wyszedł chłopak i podszedł do pana pakującego swoje zakupy do samochodu prosząc o pieniądze na piwo.
 
Gdy Ania podeszła do naszego auta, wstawiła zakupy i powiedziała o sytuacji i o tym, że powinienem porozmawiać z tym chłopakiem. Po chwili modlitwy podszedłem do niego - a Ania  w tym czasie kupiła to po co przyjechaliśmy w trzecim sklepie.

Człowiek proszący o pieniądze miał na imię Konrad. Podczas rozmowy, gdy głosiłem mu Chrystusa - opowiedziałem mu swoje świadectwo - to z czego zostałem wyciągnięty, jak odrzuciłem swoje nałogi i że również jego Bóg może wyciągnąć  z problemów. Chłopak otworzył się przede mną, opowiedział o swoim życiu, o tym że siedział w więzieniu za morderstwo i trudno było mu uwierzyć, że i jemu Pan może wybaczyć.

[SPRAWDŹ TEŻ: ŚWIADECTWO: "GNIEW NIE MUSI OZNACZAĆ KOŃCA"]

Jednak Bóg jest miłosierny i gdy do niego przyjdziemy, może wyciągnąć nas z każdego bagna w którym tkwimy i dzięki naszej wierze - pomoże nam stanąć na nogi!

[SPRAWDŹ TEŻ: 7 KROKÓW ABY ZMIENIĆ SWOJE ŻYCIE]

[SPRAWDŹ TEŻ: ZBAWIENIE - MIŁOSIERDZIE BOŻE]


Konrad bardzo negatywnie podchodził do Boga - przez pryzmat katolicyzmu, gdyż tylko z tej perspektywy znał naszego Pana - jednak wyjaśniłem mu, że instytucje działając dla swoich korzyści odrzucają prawdę, by przypodobać się "wiernym" bez których ich instytucja nie mogła by istnieć.

Przyznał mi rację, bo widział wiele zakłamania w instytucjach i organizacjach. 
 
[SPRAWDŹ TEŻ: ZŁOTY CIELEC KATOLICYZMU]
[SPRAWDŹ TEŻ: BIBLIA OBALA PAPIESTWO]
[SPRAWDŹ TEŻ: FAŁSZYWE DATY ŚWIADKÓW]

Gdy już kończyliśmy rozmowę wręczyłem mu Pismo Święte - by sam mógł poznawać Boga, życzyłem mu wszystkiego dobrego, by odnalazł tę właściwą drogę w swoim życiu. Obiecałem mu też, że będę się za niego modlił - w tym momencie zaczął przede mną padać na kolana w podzięce (coś takiego zdarzyło mi się po raz pierwszy i spowodowało ogromne zakłopotanie).

Natychmiast podniosłem go z kolan, cytując słowa Piotra z Dziejów Apostolskich.



"A gdy Piotr miał wejść, Korneliusz wyszedł mu na przeciw,
padł do nóg jego i złożył mu pokłon.
Piotr zaś podniósł go, mówiąc: Wstań, i ja jestem tylko człowiekiem."

Dzieje Apostolskie 10:25-26


Z tego miejsca prosimy o modlitwę za Konradem, by zechciał wyjść z nałogu i odnalazł Chrystusa w swoim życiu.

Gdybyśmy wybrali inne miejsce na zakupy - a trzeba podkreślić, że nigdy wcześniej nie robiliśmy tam zakupów i trafiliśmy tam, gdzie poniosło nas serce - nie spotkalibyśmy tego zagubionego mężczyzny.

"Zbiegi okoliczności" - takie jak brak konkretnego produktu w dwóch dużych sklepach i zacięta kasa doprowadziły do spotkania z Konradem - wierzymy, że Bóg chciał, by Jego wola była głoszona. Bo to On prowadzi nas tam gdzie chce, a my przyjmujemy to z wiarą!

Jednak tego dnia to nie był koniec sytuacji na chwałę Pana.

Gdy mieliśmy jechać już po nasze dzieci, które w tym czasie były u dziadków i mieliśmy do załatwienia jeszcze jedną sprawę. I tym razem usłuchaliśmy głosu Boga i dzieci odebraliśmy dopiero, gdy załatwiliśmy to co mieliśmy w planach.

Do celu dojechaliśmy więc znacznie szybciej, nie było w tym przypadku, bo na miejscu okazało się, że na naszej drodze stanął młody mężczyzna - w wieku około 30 lat. Miał problemy z depresją, uzależnieniem od alkoholu i papierosów. Otrzymał od nas podwójne świadectwo - Ania mogła powiedzieć o depresji, ja o uzależnieniach i agresji. Mateusz to bardzo zagubiony chłopak - i my tacy byliśmy zanim Pan nas nawrócił, dlatego przedstawiliśmy mu nasze historie i głosiliśmy dobrą nowinę.
 
Wiemy doskonale, że u Boga nie ma przypadków - w samochodzie mieliśmy jeszcze Pismo Święte, które mogliśmy wręczyć Mateuszowi. Wierzymy, że Bóg uwolni Go z jego bagna. Pytał się nas czy nie jest dla niego za późno - odpowiedzieliśmy, że za późno jest wtedy - gdy już nie żyjemy.

A on póki żyje i ma się dobrze to ma szansę, bo Bóg go kocha i chce, by oddał mu swoje życie. Również i za niego prosimy o modlitwę. Niech wyjdzie z niewoli, w której utrzymuje go uzależnienie. Niech wyciągnie swe ręce do Pana!


ZAPOZNANIE DZIECI Z RODZINĄ


Korzystając z okresu letniego i tego, że dzieciaki miały jeszcze wakacje, postanowiliśmy wybrać się na weekend do Kraśnika, aby spotkać się z siostrą w wierze i jej rodziną.

Podobną podróż odbyliśmy w czerwcu - o czym pisaliśmy tutaj:
[SPRAWDŹ TEŻ: ŚWIADECTWO DNIA CODZIENNEGO: "CZERWIEC W PODRÓZY"]

Tym razem jednak nie było brata - Dominika, bo w tym czasie Pan miał dla Niego inne plany.

Z siostrą Justynką mieliśmy bardzo budujący czas, wymieniliśmy się swoimi doświadczeniami, mogliśmy czuć się przy sobie bardzo swobodnie, bo choć nie często mamy możliwość się widzieć, to wiemy, że jest to nasza prawdziwa duchowa rodzina.

Na noc zatrzymaliśmy się w hotelu, w którym nocowaliśmy również w czerwcu.
Pan pozwolił mi na rozmowę z jedną z pracujących tam Pań. Podziękowałem jej za pracę, dałem swoje świadectwo - przyjęła do bardzo dobrze. Szczególnie, że nie był to pierwszy raz, gdy usłyszała dobrą nowinę. W czerwcu rozmawiał z nią Dominik, dlatego to co zostało wówczas zasiane, teraz mogło zostać podlane. Wierzymy, że i ona zechce odnaleźć Boga w swoim życiu.

[SPRAWDŹ TEŻ: CHRZEŚCIJANIN W PRACY]


"Ja zasadziłem, Apollos podlał, a wzrost dał Bóg.
A zatem ani ten, co sadzi, jest czymś, ani ten, 
co podlewa, lecz Bóg, który daje wzrost.
Bo ten, co sadzi, i ten, co podlewa, jedno mają zadanie 
i każdy własną zapłatę odbierze według swojej pracy.
Albowiem współpracownikami Bożymi jesteśmy; 
wy rolą Bożą, budowlą Bożą jesteście."
1 List do Koryntian 3:6-9


Ten weekend dał nam ogromny wzrost, ale nie tylko z tego powodu był wyjątkowy. 
To był też ważny czas dla naszych dzieci - nasza córka Weronika i synek Adaś (7 i 4 lata) mieli szansę spotkać się po raz pierwszy twarzą w twarz z dziećmi Justynki - Oliwią i Krzysiem (8 i 4 lata). Dotąd znali się jedynie z rozmów przez telefon i na skype. Miały one ze sobą wspaniały czas - który spędziły na poznawaniu siebie i zabawie. Dziewczynki od razu pokochały się, jak prawdziwe siostry - Wercia zresztą ciągle powtarza, że Oliwia jest jej najlepszą przyjaciółką. Jest to niesamowite, jak wiele prawdy i miłości jest w dzieciach. Mogli się wzajemnie czegoś od siebie nauczyć, być dla siebie podporą i uświadomić, że są również inne dzieci kochające Boga i że to wśród nich możemy czuć się w pełni sobą. 

Wszystkie rozmowy z naszą siostrą dały nam wzajemnie wiele przemyśleń, rozważań, ale i poczucia spełnienia i świadomości jak dobrze być razem.
 
Cieszymy się, że w dzisiejszych czasach jest tak łatwo się spotkać, że możemy pomimo sporej odległości mieć ze sobą stały kontakt. Ale wiemy, że brakuje nam takich spotkań. Wierzymy jednak, że jeśli Pan będzie chciał to w naszej eklezji pojawią się kolejne osoby, które staną się naszą rodziną!
[SPRAWDŹ TEŻ: ZBÓR DOMOWY]

Cały ten wspólny czas był poświęcony Bogu, prowadzony w pełni w naszym Panu Jezusie Chrystusie i Bogu Ojcu na ICH chwałę.

Po jakimś czasie przybył mąż Justyny, który jeszcze nie kroczy drogami wyznaczonymi przez Chrystusa. Tym razem również i z nim mogliśmy spędzić trochę czasu i z nim porozmawiać.

Konrad usłyszał nasze świadectwa, które wierzymy, że wpłyną na jego serce.
Modlimy się za nim, by kamień z jego serca skruszał, i zechciał poznać wolę Boga i zaprosił Go jako gospodarza ich domu.

Na własnej skórze odczuwamy jak to dobrze iść całą rodziną za Panem i wierzymy, że zarówno w ich domu jak i każdego innego Chrześcijanina zagości pełnia jedności.

Prosimy również o modlitwy za Konrada, aby żył na chwałę Bożej rodziny Ojca i Syna.

Gdy wracaliśmy do Łodzi - zahaczyliśmy jeszcze o Puławy. Tam spotkaliśmy się z Dominikiem - naszym bratem w Chrystusie. Z nim spędziliśmy kilka godzin, które również były ogromnym wzmocnieniem. Dobrze być razem i ten czas zawsze jest obfitujący we wspólne poznanie i przybliżenie się do Pana.

Ta szczera i prawdziwa relacja z duchową rodziną przynosi wiele ukojenia w sercu.
Cieszymy się niezmiernie i dziękujemy Panu za ten dobry czas!

Warto jednak wspomnieć, co sprawiło, że brat Dominik nie pojawił się razem z nami w Kraśniku u siostry.

Jak to przy Bożym prowadzeniu bywa, Pan wlał Dominikowi do serca, że nie powinien jechać razem z nami. Nie do końca potrafiliśmy to zrozumieć z ludzkiego punktu widzenia - jednak również czuliśmy, że tak po prostu ma być. 

Tego dnia rano Dominik miał bardzo ważną rozmowę ewangelizacyjną - z bezdomnym Dawidem. Chłopak bardzo potrzebował tej rozmowy, dostał on również od Dominika Pismo Święte, mógł usłyszeć świadectwo oraz dowiedzieć się o działaniu Boga w naszym życiu. Wierzymy, że ta sytuacja pomoże mu się odnaleźć i niebawem będziemy mogli dziękować Panu za kolejnego uratowanego brata!

Tutaj prosimy również o modlitwę za Dawidem, który chce wyjść z tej sytuacji w jakiej się znalazł.

To pokazuje, że Pan wie lepiej od nas czego potrzebujemy na daną chwilę.
Zresztą mamy być poddani pod wolę naszego Boga.

Jak zawsze po budującym czasie z bratem i siostrą szczęśliwie - dzięki Bogu powróciliśmy do Łodzi.

Dziękujemy Bogu Ojcu i Panu Jezusowi Chrystusowi, za każdą rozmowę, możliwość spotkania i w jakikolwiek sposób utrzymywanie dobrej relacji braterskiej w naszej wspólnej eklezji. Chwała IM obu.


Sierpień poza zbudowaniem, był też czasem próby wiary dla naszej rodziny. Nasza córeczka od urodzenia ma sporą wadę wzroku. Po wyznaczonej wizycie kontrolnej u okulisty okazało się, że choroba jednego oczka się pogłębia i dziecko będzie wymagało operacji przycięcia mięśnia  w oczku. Do dalszej diagnozy wymagane były kolejne badania. Dzięki Panu termin badań udało się ustalić na za 1,5 tygodnia.

Przez ten czas pojawił się lekki stres. Ania przyznała, że czuła nawracający lęk, którego dzięki Bogu udało się wyzbyć.

[SPRAWDŹ TEŻ: ŚWIADECTWO: "DEPRESJA - CICHY ZABÓJCA"]

Jednak położyliśmy tę sprawę na Panu, uspokoiliśmy i patrzyliśmy na to dobrym okiem. Nie ustawaliśmy też w modlitwie.
W końcu po trzech dniach podawania atropiny, Weronika wylądowała na szczegółowych badaniach. Pani doktor podjęła jednak decyzję, że z operacją się wstrzymamy i spróbujemy działać za pomocą nowych szkieł i dostosowanych pryzmatów.

Weronika bardzo się dzięki temu uspokoiła - i my również.
Wiemy, że jeśli operacja będzie niezbędna, to nie będzie wyboru - jednak widzimy też jak Pan wysłuchuje naszych modlitw, jest z nami zawsze gdy Go potrzebujemy.
Pomaga koić emocje, pokazuje jak wiele jest od niego zależne.

Sierpień był kolejnym miesiącem pełnym Bożej łaski i prowadzenia.
Nauczyliśmy się wielu nowych rzeczy o zaufaniu i pokładaniu w Panu całej swojej nadziei.

To zaowocowało kolejną lekcją dla naszych dzieci - o której już wkrótce napiszemy.

Cieszymy się, że możemy żyć wg Bożych zasad, że nie jesteśmy już niewolnikami tego świata, strach nie ma nad nami panowania. Każdy dzień to szkoła życia. I tak jak dziś dzieci ruszyły po wakacjach do swoich placówek tak i my każdego dnia bierzemy ze sobą plecak, w którym schowamy kolejne lekcje wiary, pokory i cierpliwości.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz