Idziemy z Bogiem - CZĘŚĆ 2 - Zaufaj Bogu!

Idziemy z Bogiem - CZĘŚĆ 2 - Zaufaj Bogu!

Nauka z dziećmi i aktywne spędzanie z nimi czasu jest dla nas bardzo ważne.
To wspaniałe widzieć jak się rozwijają, jak poznają świat.


WYCHOWANIE W PANU


Obydwoje byliśmy wychowywani z daleka od Boga. Jako dzieci nigdy nikt nie pozwolił nam poznać Jego woli, nie pokazał prawdy ukrytej w Piśmie Świętym - dlatego uważamy, że to ogromne błogosławieństwo dla naszych dzieci, że mogą wychowywać się w domu, w którym Bóg jest na pierwszym miejscu i poznają Jego miłość.

[SPRAWDŹ TEŻ: ZBAWIENIE MIŁOSIERDZIE BOŻE]

Chcemy uczyć ich tej miłości - i choć sami jeszcze jesteśmy w tym mali, to staramy się, by jako dzieci poznali jak najlepiej tę drogę. Nie chcemy ich do niczego zmuszać, w końcu do miłości nikogo się zmusić nie da, ale pokazujemy jak wiele Pan zrobił dla naszej rodziny, jak wiele się zmieniło.
Co jakiś czas szykujemy dla nich lekcje, które nie tylko pozwolą poznać Pana, ale i w sposób bardziej namacalny pozwolą zrozumieć kwestie wiary, miłości, poznania Bożej woli itd. 
Lekcja, którą opisaliśmy w pierwszej części naszej serii dotyczyła światła, jakim stajemy się idąc za Panem.

[SPRAWDŹ TEŻ: IDZIEMY Z BOGIEM: CZĘŚĆ 1 "BĄDŹ ŚWIATŁEM"]

Był to wstęp do poznania zarówno ewangelii, jak i naszej posługi, jaką otrzymaliśmy od Boga.
Mogliśmy zarówno my, jak i dzieci zrozumieć jak ważne jest bycie przykładem dla innych, dawanie innym nadziei.


"Tak też Pan postanowił, aby ci, którzy ewangelię głoszą, z ewangelii żyli.
Ale ja nie korzystałem z żadnego z tych praw. I nie napisałem tego po to, żeby tak się ze mną stało. Lepiej byłoby mi umrzeć, niż żeby ktoś pozbawił mnie mojej chluby.
Jeśli bowiem głoszę ewangelię, nie mam się czym chlubić, bo nałożono na mnie ten obowiązek, a biada mi, gdybym ewangelii nie głosił.
Jeśli bowiem robię to dobrowolnie, mam nagrodę, jeśli zaś niedobrowolnie, to spełniam tylko powierzone mi obowiązki szafarza."

1 List do Koryntian 9:14-17


Następna lekcja miała swoje połączenie zarówno z pierwszą lekcją, jak i sytuacją w naszym domu.
Mianowicie nasz 4 letni synek od pewnego czasu przechodził gorszy okres emocjonalny. Ten kto ma dzieci, doskonale wie, że bywają takie chwile, gdy dziecko zaczyna szukać różnych rozwiązań rozładowywania swoich emocji i nie zawsze są one dobre.

U niektórych objawia się to agresją, u innych płaczliwością czy rozchwianymi emocjami.
Dziecko nie słucha, nie chce nawet próbować zrozumieć. Często się sprzeciwia i buntuje. Robi na przekór wszystkim, myśląc, że może coś udowodnić. 
I o ile nad 4 letnim dzieckiem możemy zapanować - to takie zachwiania, nieradzenie sobie z emocjami można zauważyć również u dorosłych ludzi - wtedy jednak nie nazywa się tego buntem 2, 4 czy 6-latka, a napięciem spowodowanym przez nadmiar pracy, zmęczeniem, stresem ect.

[SPRAWDŹ TEŻ: DEPRESJA CICHY ZABÓJCA]

Jednak to nic innego jak powinność grzechu. Gdy człowiek nie szuka ratunku, nie chce nawet spróbować odmienić swojego życia i zatraca się coraz bardziej w ciemności - gubi się.


[SPRAWDŹ TEŻ: ŻYCIE W GNIEWIE NIE MUSI OZNACZAĆ KOŃCA]

Nas z takiego rozchwiania wyciągnął Chrystus. Nerwica, depresja, niepanowanie nad emocjami, słowami. To wszystko powinności zagubienia.

Adaś też był zagubiony. W jego przypadku pomogły rozmowy, więcej miłości i chęć zrozumienia jego sytuacji. I tak jak my, jako rodzice pomogliśmy mu zapanować nad emocjami - tak i Bóg pomaga nam jako najlepszy z możliwych rodziców - z jedną małą różnicą. My zanim to wszystko zrozumieliśmy popełniliśmy wiele błędów - a On nigdy się nie myli!


LEKCJA ZAUFANIA


Wracając jednak do naszej lekcji - dotyczyła ona szukania swojej siły w Panu. Miała naszym dzieciom uzmysłowić, w jaki sposób możemy ratować się przed sidłami złego, i tego kto jest naszą tarczą, spadochronem...


[SPRAWDŹ TEŻ: GRZECH ZABIJA - CHRYSTUS RATUJE]


Nauka była formą opowieści o trzech braciach. W rolę bohaterów wcieliły się... trzy jajka.

Dwa jajka były ugotowane na twardo - jedno było surowe.

Sebastian (surowe jajko) był zły. Nie chciał poznać ewangelii, robił innym na złość. Gdy wskazywano mu rozwiązanie jego problemów i gdy mówiono, że jego czyny są grzeszne - nie chciał pokutować, a wręcz przeciwnie. Śmiał im się w twarz i mówił, że Bóg nie jest mu potrzebny, często również negował istnienie Boga. Polegał na swojej sile.

Witek (ugotowany) twierdził, że poznał Boga, mówił nawet, że Go kocha. Jednak nie potrafił Panu oddać swojego życia. Nie szukał siły w Bogu, a w sobie samym. Brakowało mu gorliwości, to co wiedział o Stwórcy wystarczało mu i nie szukał dalej - wolał się bawić, żyć tym światem. Zajmował się marnością.

Dawid - gorliwie i pokornie podchodził do wiary. Ciągle było mu mało Pana, chętnie poznawał Jego wolę i pokładał całą ufność w Zbawcy. Wiedział, że w sobie nie ma żadnej siły, i że wszystko co mamy, otrzymujemy od Pana. Trwał w dziękczynieniu, ale wiedział, że Bóg dał i Bóg może zabrać.
Wiedział też, że to co Go otacza jest ulotne i nie warto przykładać do tego większej uwagi.


"I powiedział: Nagi wyszedłem z łona swojej matki i nagi tam powrócę. PAN dał, PAN też wziął, niech imię PANA będzie błogosławione.
W tym wszystkim Hiob nie zgrzeszył ani nie oskarżał Boga o nic niewłaściwego."

Hiob 1:21-22


Pewnego dnia na braci spadła straszna wiadomość. Stracili wszystko. Ich dom spłonął, cały dorobek życia zmienił się w proch. Nie mieli gdzie się podziać, nie mieli pieniędzy i żadnych perspektyw.

Sebastian spadł na samo dno, nie potrafił odnaleźć więcej siły w sobie.
Wtedy zrzuciliśmy surowe jajko na podłogę.

Jajko Sebastian roztrzaskał się, bo nie miał żadnej ochrony.
Szukając siły tylko w sobie, wypierając Boże prowadzenie nie potrafił poradzić sobie w ciężkiej sytuacji, podobnie jest z ludźmi, którzy wypierają Boży plan ze swojego.


"Bo choć sprawiedliwy siedem razy upadnie, jednak znowu się podniesie; lecz grzesznicy potykają się w nieszczęściu."
Przypowieści Salomona 24:16


Witek po zrzuceniu na podłogę również stracił swoją skorupkę. Siła której szukał w sobie nie była wystarczająca, by mógł pozbierać się po upadku, jednak nadal miał szansę.


"Tak mówi PAN: Przeklęty człowiek, który ufa człowiekowi i który czyni ciało swoim ramieniem, a od PANA odstępuje jego serce.
Będzie bowiem jak wrzos na pustyni, który nie czuje, gdy przychodzi coś dobrego, ale wybiera suche miejsca na pustyni, w ziemi słonej i bezludnej."

Jeremiasza 17:5-6


Gdy już dobył dna i całkiem się połamał, wiedział, że jest jeszcze ratunek! Wyciągając swoje ręce do Boga mógł liczyć, że się pozbiera. Gdy zdjęliśmy z niego pokruszoną skorupkę - jego wnętrze było ocalone - podobnie jak człowiek, który w trudnej sytuacji w pokorze, wierze i z chęcią zmian przychodzi skruszony. Pan pozwala na nowo narodzenie!


"Wstanę więc i pójdę do mego ojca, i powiem mu: Ojcze, zgrzeszyłem przeciwko niebu i względem ciebie;
I nie jestem już godny nazywać się twoim synem. Zrób ze mnie jednego ze swoich najemników.
Wtedy wstał i poszedł do swego ojca. A gdy był jeszcze daleko, zobaczył go jego ojciec i użalił się nad nim, a podbiegłszy, rzucił mu się na szyję i ucałował go.
I powiedział do niego syn: Ojcze, zgrzeszyłem przeciwko niebu i przed tobą; nie jestem już godny nazywać się twoim synem.
Lecz ojciec powiedział do swoich sług: Przynieście najlepszą szatę i ubierzcie go; dajcie mu też pierścień na rękę i obuwie na nogi.
Przyprowadźcie tłuste cielę i zabijcie; jedzmy i radujmy się.
Ten mój syn bowiem był martwy, a znowu żyje, zaginął, a został znaleziony. I zaczęli się weselić."

Ewangelia Łukasza 15:18-24


Dawid natomiast w trudnej sytuacji od razu swoje ręce skierował do Pana. To w nim odnalazł siłę i Bóg stał się Jego tarczą. I zrzuciliśmy jajko na stertę poduszek.

Jemu nic się nie stało. Nie ucierpiał i poszedł dalej - tak jak każdy człowiek pokładający na Chrystusie całą swoją nadzieję i całe swoje życie.


"PAN moją skałą, moją twierdzą i wybawicielem. Mój Bóg moją opoką, której będę ufał, moją tarczą i rogiem mego zbawienia, moją warownią."
Psalm 18:2


"PAN jest moją siłą i tarczą, moje serce jemu zaufało i doznałem pomocy; dlatego moje serce się rozweseliło i moją pieśnią będę go chwalić."
Psalm 28:7


Przez tą historię pokazaliśmy dzieciom, że gdy to Bóg jest naszą tarczą i gdy we wszystkim szukamy Jego prowadzenia - wyjdziemy cało z każdej, nawet największej opresji. Jak uczniowie Chrystusa, którzy nawet, gdy byli uciskani i krzywdzeni dziękowali Bogu, jak Hiob, który straciwszy wszystko, nie zapomniał, że to co miał dostał od Boga, więc Bóg mógł mu to odebrać.


UFAJMY DO KOŃCA ŻYCIA


Gdy będziemy starali się słuchać Jego głosu, szukać Bożego planu - tak jak jajko Dawid - nie rozbijemy się.

Gdy jednak będziemy letni, gdy nie położymy wszystkiego na Panu to w chwili przyjścia burzy w naszym życiu - zaczniemy tonąć, bo nasza wiara i zaufanie nie będzie postawione na skale.
Podobnie jak w przypadku Piotra, który krocząc po wodzie - zachwiał się, bo nie postawił całego zaufaniu na Panu. Musimy być czujni i nie ustawać, by żaden trud nas nie pokonał.

Ale nawet, gdy będzie bardzo źle - dopóki żyjemy mamy szansę na zmianę.


"Każdego więc, kto słucha tych moich słów i wypełnia je, przyrównam do człowieka mądrego, który zbudował swój dom na skale.
I spadł deszcz, przyszła powódź, zerwały się wichry i uderzyły w ten dom, ale się nie zawalił, bo był założony na skale.
A każdy, kto słucha tych moich słów, a nie wypełnia ich, będzie przyrównany do człowieka głupiego, który zbudował swój dom na piasku.
I spadł deszcz, przyszła powódź, zerwały się wichry i uderzyły w ten dom, i zawalił się, a jego upadek był wielki."

Ewangelia Mateusza 7:24-27


Jezus na nas czeka, On puka do naszych drzwi i to od nas zależy czy wpuścimy Go do naszego domu. I czy będzie On tylko gościem - czy stanie się gospodarzem naszego życia.

[SPRAWDŹ TEŻ: "7 KROKÓW BY ZMIENIĆ SWOJE ŻYCIE"]

Jeśli jednak serce będzie kamienne, odrzucimy Boga ze swojego życia i niezależnie od sytuacji nie będziemy szukali w Nim pomocy - spadniemy na samo dno i własnymi siłami się nie podniesiemy. Dziś widać spustoszenie grzechu - ilość ludzi borykających się z depresją, nerwicą i innymi problemami emocjonalnymi o podłożu psychologicznym przeraża.

To wszystko dlatego, że jako społeczeństwo wyrzuciliśmy Boga ze swojego życia, polegamy na własnych siłach. Nie mając zaufania do Boga, do tego, że jest On wszechmocny - każda pomoc zawiedzie, bądź pomoże tylko na chwilę.

Sami odczuliśmy to na własnej skórze - jednak, gdy Bóg stał się Panem naszego życia, gospodarzem w naszym domu - i Jemu zaufaliśmy - wiemy, że mamy spadochron, którzy uchroni nas przed każdym upadkiem.

[SPRAWDŹ TEŻ: "ŚWIADECTWO DNIA CODZIENNEGO: PROWADZENIE PANA"]

ZAUFAJ BOGU!









Brak komentarzy:

Prześlij komentarz